Wcześniej trzeba by sięgnąć po książkę „Duński przepis na szczęście”, gdzie autorki Jessica Aleksander i Iben Sandahl, w której przyjrzano się duńskiemu sposobowi wychowywania dzieci. Czy różni się zasadniczo od naszego, polskiego?

Bajki nie muszą być wesołe

Duńczycy, mimo że uśmiechają się dużo i często, nie szukają wszędzie happy endów. Weźmy chociażby bajki, na których wyrastają całe pokolenia Duńczyków - Hans Christian Andersen pisał baśnie, gdzie znajdziemy całe spektrum emocji i nie każda historia ma dobre zakończenie. Bo przecież dziewczynka sprzedająca zapałki umiera - nikt jej nie pomaga, nikt nie pochyli się nad tym dzieckiem. Ja sama płaczę ilekroć czytam tę opowieść synowi. Duńczycy nie kłamią, że nie ma na świecie śmierci, zła. Ono jest i dziecko o tym wie, lecz to rodzic musi sprawić, by najmłodsi czuli się bezpiecznie mimo trudów, jakie niesie ze sobą życie.

Nie bronią dzieci za wszelką cenę

Interwencja rodzica następuje tylko wtedy, gdy jest to absolutnie konieczna (czyt. gdy dziecku np. dzieje się krzywda).

Czytaj dalej...